2
września 2017r.
sobota, 2 września 2017
poniedziałek, 6 lutego 2017
Ippensen-
Süd 6 lutego 2017r.
Wczoraj
były siódme urodziny Wojtusia . Złożyłam mu życzenia i chwilę
porozmawialiśmy. Kocham ten jego szczerbaty uśmiech ...gubi
mleczaki a tak niedawno a tak niedawno cieszyliśmy się z
pierwszych...Obiecałam mu po powrocie wspólny wypad w plener i tort
...A dzisiaj ...Jestem wdzięczna za dobro w moim życiu…
Niedawno
skończyłam prasowanie i rozmowę z Kasinkiem . Pocieszyłyśmy się
swoją obecnością.
Teraz
siedzę na łóżku. Przede mną prostokąt okna. W jednej części w
oddali chwieja się leniwie gałązki brzozy, bliżej okna zieleni
się krzew azalii a jeszcze dalej wysoki świerk.
Błękitnieje
zimowe niebo .Słońce rzuca na ścianę w pokoju dhttps://www.youtube.com/watch?v=-BvaqOAes_orżące cienie
liści. Za chwilę pójdę zrobić kawę Mariannie a sobie jakąś
herbatę – złapałam się parę razy na tym ,że piszę
rzeczowniki wielką literą ...zabawne …
Już
noc ...pora spać jeszcze
tylko ,,Stationary Traveller''
wybrzmi do końca …
poniedziałek, 30 stycznia 2017
29 stycznia 2017 r
Za
kilka dni minie miesiąc odkąd tu jestem...
30
stycznia 2017 r.
...I
wciąż jest jak być powinno, czyli dobrze.
Niestety
pogoda zmienna i ciśnienie także. Marianna odczuwa te zmiany. .
Często skarży się na bóle głowy, stawów i kości... Rozumiem ją
bo i mi ta huśtawka pogodowa daje się we znaki.
W
niedzielę dostałam do dyspozycji samochód . Zabawnego krótkiego
mercedesa w kolorze ...fuksji . Miałam więc możliwość zobaczyć
trochę dalszą okolicę. Wypytałam Hei ke ( żeby nie było –
przy pomocy Google ) o okoliczne lasy i ich mieszkańców. Żyją tu
jelenie i dziki. Oraz sporo ptactwa.
Odpaliłam
więc Mercedes ( w takim kolorku to tylko ona ) i pognałyśmy w
plener. Nawet nie przypuszczałam ,że sprawi mi to taką
przyjemność, i że brakowało mi samochodu.
Jeleni
i dzików nie zobaczyłam, miałam ,natomiast okazję widzieć
żurawie , chodziły sobie skrajem łąki . Nie udało mi się ich
sfotografować ,gdyż nie miałam się gdzie zatrzymać. Pokręciłam
się po okolicznych wsiach około dwóch godzin. W drodze powrotnej
stanęłam na polnej drodze i poszłam na spacer . Słońce świeciło
, humor mi dopisywał a po głowie plątały mi się słowa z
piosenki Cory -,,..dobrze mi ,ach jak dobrze mi…''
W
czasie mojej nieobecności córka Marianny upiekła pyszne ciasto .
Była więc kawa ,dla mnie zielona herbata i słodki poczęstunek.
Heike
o osiemnastej pojechała do domu a ja przygotowałam Mariannie
aromatyczną i kojącą kąpiel . I tak powoli dzień zbliżył się
do końca…
natomiast ja nie…śniła mi się…
Łąka
Amarantowa
od kwitnącej smółki
od kwitnącej smółki
faluje
po
rozległej równiniejak woda gorejąca
Nadzy
na
jej dnie
wilgotnym
i ciepłym
niecierpliwymi
rękami
odnajdujemy
siebie
a
ona zmywa z nas
wszystko
wszystko
co nie jest mną
co nie jest mną
M Hillar.
...
sobota, 14 stycznia 2017
14
stycznia 2017 r.
Ippensen-
Süd
Niedawno
wróciłam ze spaceru. W soboty mam kilkugodzinną przerwę, i z
przyjemnością wyszłam na przechadzkę.
Moja
podopieczna jest spokojną osobą. Ma swoje ulubione piosenki i
pieśni , mam sposobność osłuchać się
z j. Niemieckim.
Niestety,
ma też dosyć mocno posuniętą
demencję więc
nie mam okazji do konwersacji z nią. Szukam innych możliwości do ćwiczeń. Sporo pomaga mi w tych zmaganiach Sza.
W
okno mojego pokoju zagląda
duży krzew azalii japońskiej. Kiedy zakwitnie będę miała cudny
widok...Ciekawa jestem jakiego koloru są jego kwiaty...
Dobrze
mi tu...Córka i syn P. Marianny troszczą się o mój komfort.
Wychodzą
mi naprzeciw i są ogromnie wyrozumiali...Zresztą ja też się staram
a ponieważ bardzo lubię
swoją pracę i generalnie lubię ludzi
więc jest mi łatwiej.
Już
dawno nie śmiałam się tak dużo jak teraz ,głownie z powodu bzdur, które wychodzą podczas posługiwania się tłumaczem Google.
Myślę,że
ten wyjazd dobrze zrobi nie tylko moim finansom ale i samopoczuciu. W
Polsce za dużo na siebie brałam i byłam wymęczona. Teraz jest
moja podopieczna,którą się opiekuję i ludzie którzy troszczą
się o mnie...ci tu na miejscu i ci porozrzucani po Polsce i
świecie...Piszą, dzwonią...są .
![]() |
.
niedziela, 1 stycznia 2017
31
grudnia 2016 r.
...Minął
sierpień , odleciał wraz ze złotymi liśćmi wrzesień,październik
i listopad. Za kilkadziesiąt minut odejdzie spowity w woale mgieł
grudzień…
Kamil
śpi ,mnie zbudził telefon. Dzwoniła z Włoch siostra ojca Kamila.
Trochę porozmawiałyśmy.
Wciąż
pachnie choinka i pierniki.Złocą się pomarańcze. Mile trzaskają
łupane orzechy. W filiżance zielona herbata...mruga płomień
świec.
To
dobry czas na wspomnienia...
Szafirowa
Dziewczyna wraz dziećmi dotarła na sierpniowy biwak. Bardzo byłam
ciekawa osoby, która tak soczyście i barwnie potrafi pisać.
Pojechałyśmy
z Kasinkiem na dworzec
Sza znalazła ich pierwsza. Podeszła do mnie postawna blondynka, ukryta
za wielkimi okularami. I chociaż było
widać , że jest zmęczona, to wyglądała na silną osobę. To
pierwsze wrażenie okazało się zresztą prawdziwe bo Szafirowa
Dziewczyna ma silną osobowość . Ale wtedy, kiedy ją przytuliłam
podczas powitania, poczułam jaka jest rozedrgana i krucha...więc
przytuliłam ją tak porządnie do serca ...i już w nim
została...moja piąta córka...
Byłam
również z Wojtusiem nad morzem. I mimo chłodnego wiatru i dość
zimnej wody, wypad był udany.
Wojtek
biegał po plaży ,ganiał się z falami i próbował przekrzyczeć i
wiatr i szum fal. Muszę powiedzieć, że całkiem dobrze sobie
radził.
Tak
wiele się dzieje niepokojących rzeczy. To co zdawało się byč
pewne i stałe,
okazuje się kruche i niepewne. Zależne od poglądów jednego
człowieka...wszak nie tak miało byč…
Julia
we wrześniu skończyła osiemnaście lat. Podejmuje swoje dorosłe
decyzje. Jedna z nich uderzyła we
mnie z taką siłą,że jeszcze nie
mogę się pozbierać.
Mimo,
iż jej decyzja przeraża mnie, i wszystko we mnie krzyczy ,,NIE'' bo
nie mam zaufania do tej instytucji, jestem
i będę z nią,
bo
jest moim dzieckiem. Kocham
ją. Potrzebuję tylko czasu na oswojenie się z tym.
I
życzę jej, żeby znalazła na tej Drodze ukojenie ,szczęście i
spokój oraz to czego szuka. Gdyby
jednak, okazało
się , że to nie ta droga, żeby znalazła w sobie odwagę, siłę i
pokorę, żeby powiedzieč pomyliłam się
i zawróciła z niej.
Za
kilka dni wyjeżdżam z kraju na parę miesięcy. Dojrzewałam do tej
decyzji od jakiegoś czasu...Będę pracowała w swoim zawodzie,
jedno co mnie niepokoi ,to bardzo nikła znajomośč języka. Uważam
jednak, że poradzę sobie z tym…
Myśli
płyną , błąkają się po wspomnieniach i nawet nie zauważyłam
kiedy przyszedł Nowy Rok
Patrzę
na zegar, jest wpół do drugiej...Już styczeń 2017 rok. Oby był szcześliwy i
spokojniejszy …
sobota, 6 sierpnia 2016
Zwyczajne dni...
2
sierpień 2016 r.
Niebo
się chmurzy...ładnie wygląda z tymi nachodzącymi na
siebie,podświetlonymi słońcem chmurami...może popada.
Czuję
wilgoć w powietrzu. Trzeba się
przenieść z komputerem do domu.
Mam
pod opieką Kamila. Natalia pojechała na wykłady. Zapisała się na
kurs prawa jazdy. Mały już się wybudza…
3
sierpień 2016 r.
To
już tydzień jak z powodu awarii samochodu nie mam możliwości
zarabiania. Bez auta nie jestem w stanie dojechać
na czas do swoich podopiecznych. Dobrze ,że udało się
zorganizować dla nich zastępstwo.
Dzwonił
mój mechanik , mogę jutro próbnie pojeździć…
Zdecydowaliśmy, że przewody i świece wymieni po moim powrocie z biwaku.
Cieszę
się na ten wyjazd . Co prawda warunki jeszcze bardziej
spartańskie jak na lipcowym biwakuale jezioro z przejrzystą wodą
i okolica piękna...Planuję wyjazd w sobotę. W Piątek mam jeszcze
zlecenia, zresztą Julia chce pojechać na wolontariat. Polubiła
panie do których jeździ. Ciepło o nich opowiada i widzę, że się
troszczy o ich komfort.
Dobrze
zrobił mi ten wolny tydzień. Odpoczełam. Miałam czas na swoje
przyjemności… Dobrze, że Julia wróciła od ojca, stęskniłam się
za nią.
Mam
wielką ochotę zabrać na biwak Wojtusia ( mój starszy wnuczek),
obawiam się jednak, że na wyjazd bez rodziców jest jeszcze za
mały, albo ja za stara ( hmm ) na pilnowanie rozbrykanego
sześciolatka.
Po
powrocie zabiorę go nad
morze.Pojedziemy
tylko my...Myślę,
że będzie zadowolony.
Późno
już, pora spać, jutro wstaję o
szóstej…
4
sierpnia 2016r
Już
po dwudziestej drugiej,a ja nie mogę oderwać się od książki. Ne sądziłam, że tak mnie wciągnie. To
kryminał Camilli Läckberg pt:
,,Księżniczka z lodu''.
Wędrowiec
już nad jeziorem. Siedzi przy ogniu . Czeka na nas...Jeszcze tylko
jutro i w drogę...
5
sierpień 2016 r.
Odebrałam
kilka telefonów z życzeniami. Jeden mnie zaskoczył. Nie sądziłam,
iż ta osoba będzie pamiętała, tym milsza niespodzianka. Od Julci
dostałam kwiaty.
W
sumie spokojny dzień. Jutro wyjazd. Torba spakowana. Sprzęt zdjęty,
czeka w przedpokoju. Rano spakuję kuchnię. Potem wszystko do
samochodu i w drogę. Cieszę się na wspólną podróż z Julią, na
spotkanie z przyjaciółmi. Mam też nadzieję, że nic nie stanie na
przeszkodzie i Szafirowa Dziewczyna spędzi z nami trochę czasu.
poniedziałek, 20 czerwca 2016
Zapiski
25
maja 2016
Cudowna
ciepła noc...prawdziwie majowa, z lekkim wiatrem, gwiazdami i
słowiczymi trelami .
Co
jest w tych słowiczych pieśniach, że tak mocno zapadają w serce,
prześwietlają duszę ?
26
maja 2016r.
Dwudziesta
ósma rocznica śmierci mojej mamy...gdyby żyła miałaby
siedemdziesiąt dziewięć lat...miała oczy koloru wiosennego nieba
i niesamowite poczucie humoru. Najcudowniejszy na świecie uśmiech…
wieczorem
niedawno
wróciłam do domu.
Byłam
z Natalią i Kamilem u Oli.
29
czerwca ma urodziny, ale w tym czasie zaplanowała udział w
regatach, więc spotkałyśmy się dzisiaj. Cieszę się bo zbyt
długo nie miałyśmy ze sobą kontaktu. Wyglądała na zadowoloną i
myślę, że dzisiaj to nie była gra...
1
czerwiec 2016r.
Co
za szalony dzień...moi podopieczni jacyś wyjątkowo niespokojni.
Szczególnie Pan Franek...
10
czerwiec 2016r.
Pan
Franek coraz bardziej traci kontakt z rzeczywistością...coraz
częściej przebywa w świecie koszmarów i majaków. Jest przy tym
dość głośny więc męczy się
nie tylko on ale także rodzina. Zaproponowałam jego żonie, żeby
wezwała wizytę domową i przedstawiła lekarzowi sytuację. Z
pewnością przepisze lek, który uspokoi jej męża i da odetchnąč
jemu i rodzinie…Cóż wygląda na to, iż P. Franek zbliża się do
końca swojego życia…
15
czerwca 2016r.
Wieczorem
Jednak
szpital…lekarz widząc stan mojego podopiecznego i rodziny wypisał
skierowanie.
Czeka
mnie rozmowa z synem P. Lucynki. Mimo obietnic nie zmienia jej
wieczorem pieluchy, a potem złości się na nią z powodu mokrych
prześcieradeł...
16 czerwca 2016r.
Jutro
przyjeżdżają moi przyjaciele. Bardzo się cieszę. Szkoda,że nie
ma Kasi zabrałaby się z nimi...Czekam na zakończenie jej
kontraktu. To co pisze to wierzchołek góry lodowej i chociaż
wiem,że jest mocna to jednak ,każdy ma granice wytrzymałości ...
20
czerwca 2016r.
Słucham
Lsy Gerrard ...tak cudnie
kołysze...znajomość
z nią zawdzięczam Kasi. Kiedyś prowadziła muzyczne audycje
radiowe ,to były magiczne chwile ...brak mi wspólnych wypraw na
drugą stronę księżyca...A teraz niech mnie kołysze głos
Lisy...idę
spać.
spać.
21
czerwca 2016r
Dopisane
-
Trochę
wieje, ale jest ciepło.
Idę drogą. Z jednej strony pola z
drugiej łąka i zagajnik. Pod zagajnikiem pasie się sarna. Czujna jest. Co chwilę unosi głowę wącha wiatr...
Ja też czuję zapachy, które unoszą się dookoła mnie. Ciężkawy, słodki zapach mokrej, rozgrzanej słońcem ziemi i lekki słodko -gorzki kwiatów i ziół. Bo cała ta dzika czereda ,bujnie rozrosła się w przydrożnych rowach i zachwyca kolorami kwiatów oraz kształtami liści. Kiedy pochylam sę nad przytulią,chabrem czy bodziszkiem, kiedy wdycham zapach dzikiej róży, lub zachwycam się czerwonym makiem to całe to gadanie i złe spojrzeń,a tracą swoją moc... z ziemi czerpię siłę
Idę drogą. Z jednej strony pola z
drugiej łąka i zagajnik. Pod zagajnikiem pasie się sarna. Czujna jest. Co chwilę unosi głowę wącha wiatr...
Ja też czuję zapachy, które unoszą się dookoła mnie. Ciężkawy, słodki zapach mokrej, rozgrzanej słońcem ziemi i lekki słodko -gorzki kwiatów i ziół. Bo cała ta dzika czereda ,bujnie rozrosła się w przydrożnych rowach i zachwyca kolorami kwiatów oraz kształtami liści. Kiedy pochylam sę nad przytulią,chabrem czy bodziszkiem, kiedy wdycham zapach dzikiej róży, lub zachwycam się czerwonym makiem to całe to gadanie i złe spojrzeń,a tracą swoją moc... z ziemi czerpię siłę
Subskrybuj:
Posty (Atom)




