14
stycznia 2017 r.
Ippensen-
Süd
Niedawno
wróciłam ze spaceru. W soboty mam kilkugodzinną przerwę, i z
przyjemnością wyszłam na przechadzkę.
Moja
podopieczna jest spokojną osobą. Ma swoje ulubione piosenki i
pieśni , mam sposobność osłuchać się
z j. Niemieckim.
Niestety,
ma też dosyć mocno posuniętą
demencję więc
nie mam okazji do konwersacji z nią. Szukam innych możliwości do ćwiczeń. Sporo pomaga mi w tych zmaganiach Sza.
W
okno mojego pokoju zagląda
duży krzew azalii japońskiej. Kiedy zakwitnie będę miała cudny
widok...Ciekawa jestem jakiego koloru są jego kwiaty...
Dobrze
mi tu...Córka i syn P. Marianny troszczą się o mój komfort.
Wychodzą
mi naprzeciw i są ogromnie wyrozumiali...Zresztą ja też się staram
a ponieważ bardzo lubię
swoją pracę i generalnie lubię ludzi
więc jest mi łatwiej.
Już
dawno nie śmiałam się tak dużo jak teraz ,głownie z powodu bzdur, które wychodzą podczas posługiwania się tłumaczem Google.
Myślę,że
ten wyjazd dobrze zrobi nie tylko moim finansom ale i samopoczuciu. W
Polsce za dużo na siebie brałam i byłam wymęczona. Teraz jest
moja podopieczna,którą się opiekuję i ludzie którzy troszczą
się o mnie...ci tu na miejscu i ci porozrzucani po Polsce i
świecie...Piszą, dzwonią...są .
![]() |
.
